Nasadka noktowizyjna – MN23 4.83/5 (6) 2


Pomóż innym i oceń ten produkt

Nasadka noktowizyjna MN23 - parametryNasadka noktowizyjna LYNX MN23 przymocowana za pomocą specjalnego adaptera montażowego bezpośrednio do obiektywu o średnicy 40-56 mm dowolnego przyrządu optycznego (jedno- lub dwuobiektywowego) zamienia go w noktowizor. Nasadka wyposażona jest w szynę typu Weaver do mocowania dodatkowych urządzeń, diodowy promiennik podczerwieni, zabezpieczenie przed przeciążeniem świetlnym, włącznik „ON/OFF“, wskaźnik niskiego stanu baterii oraz w razie potrzeby, w system płynnej regulacji mocy wzmacniacza obrazu. Jej konstrukcja (wykonana z lekkiego stopu aluminium z domieszką miedzi, magnezu i cynku), niezwykła wytrzymałość mechaniczna, wysoki współczynnik transmisji światła oraz ostry obraz czynią z niej idealny element wyposażenia profesjonalistów.

mn23

legenda-produkt

 

 

 

 

 

 

 

 

CHARAKTERYSTKA TECHNICZNA:

Klasa A – F
Powiększenie 1X
Kąt widzenia (°) 12
Rodzaj obiektywu soczewkowaty
Długość ogniskowej obiektywu (mm) 80
Względna przesłona obiektywu 1:1,5
Efektywna średnica soczewki obiektywu (mm) 52
Zakres długości ogniskowej (m) 8 – ∞
Dopuszczalne powiększenie przyrządu dziennego 1-12
Zalecane powiększenie przyrządu dziennego 3-8
Średnica źrenicy wyjściowej (mm) 24
Rodzaj baterii 1 X CR123A 3VDC
Maksymalny czas działania (godz) 60
Wymiary (mm) 215x64x74
Ciężar (kg) 0,68
Temperatura robocza (°) -30…+50

WAŻNE!

KORZYSTANIE Z NASADEK I MONOOKULARÓW NOKTOWIZYJNYCH Z LUNETAMI CELOWNICZYMI NA BROŃ DOZWOLONE JEST TYLKO W ZWIĄZKU Z WALKĄ Z ASF NA TERENIE WOJEWÓDZTW MAZOWIECKIEGO, LUBELSKIEGO, WARMIŃSKO – MAZURSKIEGO ORAZ PODLASKIEGO I DOTYCZY WYŁĄCZNIE POLOWAŃ NA DZIKI


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “Nasadka noktowizyjna – MN23

  • Janusz

    Miałem okazję przetestować to urządzenie w trakcie targow w Rzeszowie. Jakość obrazu (szczegoły itd) jest niezwykła! Kilka dni wcześniej testowałem w sklepie jakąś cyfrę porównywalną do 2+, rzekomo najlepszą. NIe umywa sie, pieniadze wyrzucone w błoto, piksele, nic nie widać a wcale nie kosztowala jakos malo (ok 8-9 tys zł). Poczekam, dozbieram kasę i zakupie nasadke Lynx, bo warto!

  • Hubert Hamulecki

    Minęło kilka tygodni od czasu, kiedy w moje ręce do testów trafiła nasadka noktowizyjna LYNX MN23 Klasy C. Ten czas i kilkanaście nocy spędzonych w łowisku pozwoliło mi na wyrażenie własnej i myślę, że obiektywnej opinii na temat wspomnianego powyżej urządzenia. Nasadka Lynxa nie jest pierwszym tego rodzaju urządzeniem, które miałem okazję testować. Tym bardziej zastanawiałem się, czy jakakolwiek nasadka noktowizyjna może mnie jeszcze czymś zaskoczyć, okazało się, że może.
    Na początku, warto powiedzieć o tym, co znajdziemy w pudełku z nasadką. Instrukcję obsługi w jęz. polskim, certyfikat potwierdzający najważniejsze parametry urządzenia (czułość, rozdzielczość, wzmocnienie), komplet pierścieni centrujących pozwalających dopasować adapter nasadki do średnicy obiektywu lunety, pokrowiec i dwie baterie CR 123. Jedna bateria zasila nasadkę, druga fabryczny iluminator. Ja dodatkowo miałem do dyspozycji zewnętrzny opcjonalny iluminator podczerwieni montowany na szynę weavera. O iluminatorze Lynx 850, bo taki miałem do dyspozycji warto napisać kilka słów, bo diametralnie odmienia on oblicze i możliwości testowanego przeze mnie urządzenia, o czym będzie w dalszej części tekstu. Sam iluminator posiada pokrętło regulujące natężenie podświetlenia, pierścień pozwalający ustawić skupienie wiązki lasera w zależności od odległości oraz ruchomą głowicę, która pozwala skierować wiązkę lasera dokładnie w światło nasadki. Przy czym jeżeli ustawimy sobie to wszystko za pierwszym razem, to później na dystansie do 200 m nie musimy już nic więcej regulować poza natężeniem iluminatora. Ogólnie pierwsze moje wrażenie było takie, że wszystko tutaj jest przemyślane włącznie z najmniejszymi detalami. Adapter nasadki, za pomocą którego montujemy urządzenie na lunetę posiada wgłębienie w którym umieszczamy pierścień centrujący i rant, który zabezpiecza przed jego zgubieniem. Niby nic, ale w przypadku innych nasadek łatwo taki pierścień zgubić. Urządzenie jest banalnie proste i intuicyjne w obsłudze. Mamy dwa przyciski – jeden włącza nasadkę, drugi fabryczny iluminator. Do tego pokrętło regulacji ostrości, niezwykle precyzyjne i czułe. Wystarczy tylko minimalny ruch, żeby perfekcyjnie wyostrzyć obraz na każdym dystansie.
    Testy rozpocząłem od wizyty na strzelnicy, byłem ciekaw, czy zamontowana na lunecie nasadka o wadze z bateriami blisko 800 g wpływa na zmianę punktu trafienia. Przyznam również, że nie spotkałem się jeszcze z nasadką odprzodową, która po zamontowaniu na lunetę nie wpływałaby na jego zmianę. Otwór znajdujący się w nakręcanej na okular nasadki klapce zabezpieczającej pozwala na oddanie strzału przy dziennym świetle bez ryzyka jej uszkodzenia. Na dystansie 100 m powiesiłem białą kartkę papieru a4 na której nakleiłem krzyżyk z pasków czarnej taśmy izolacyjnej. Zamontowałem nasadkę na lunetę Zeiss victoryht 3-12×56 montowaną na obejmy i zająłem wygodną pozycję do strzału. Tutaj nastąpiło pierwsze zaskoczenie, przywykłem do tego, że z nasadek noktowizyjnych komfortowo strzela się z powiększenia 3-4x, tutaj udało mi się złapać ostry obraz niewielkiej tarczy przy powiększeniu 8x.Pierwszy strzał i punkt trafienia obniżył się o 4 cm. Oddałem jeszcze kilka strzałów, każdorazowo zdejmując i ponownie zakładając nasadkę na lunetę. Przystrzeliny układały się na tej samej wysokości obok siebie. Dodam również, że za każdym razem nasadkę starałem się zamontować pod trochę innym kątem, żeby sprawdzić, czy sam montaż nasadki na lunecie wpływa na precyzję strzału – nie wpływa. Wiedza ta jest o tyle istotna, że zakładając nasadkę w nocy, na okrągły obiektyw lunety zawsze możemy pomylić się o kilka – kilkanaście milimetrów w lewo lub w prawo. Nauczony doświadczeniem, kolejny test na strzelnicy przeprowadziłem montując nasadkę na lunecie Zeiss victory v8 2,8-20×56 montowanej na szynie wewnętrznej i o tubusie 34 mm. Punkt trafienia obniżył się w tym wypadku o niecałe 2 cm. Potwierdziło to moje wcześniejsze doświadczenia, że lepiej montować wszelkiego rodzaju nasadki odprzodowe na lunety z szyną, gdyż szyna zdecydowanie bardziej usztywnia tubus i całą konstrukcję lunety, tym samym dodatkowych kilkaset gramów na obiektywie lunety mniej wpływa na zmianę punktu trafienia. Nasadkę montowałem jeszcze na kilku innych lunetach i jednostkach broni w kalibrach 7×64, 8×57, 3006, 300 WM i 300 WSM i w żadnym przypadku punkt trafienia nie obniżył się o więcej niż 4 cm. Należy przy tym jednak dodać, iż jest to wartość całkowicie akceptowalna. Większość znanych mi myśliwych przystrzeliwuje broń z przewyższeniem + 4 cm na 100 m, co pozwala na dystansie 0-200 m oddać skuteczny i precyzyjny strzał bez odkładania poprawek. W takim wypadku po zamontowaniu nasadki na lunetę będziemy mieli w najgorszym wypadku broń przystrzelaną na 100 m w punkt. Mając tego świadomość i celując 4-5 cm wyżej niż zazwyczaj możemy bardzo skutecznie strzelać na każdym dozwolonym przepisami prawa w Polsce dystansie. Mając natomiast na lunecie bęben balistyczny, wystarczy po założeniu nasadki wprowadzić wymaganą korektę.
    Po wizycie na strzelnicy, przyszedł czas na pierwsze testy w łowisku. Udałem się na ambonę zlokalizowaną przy kilkuhektarowym, niezaoranym jeszcze ściernisku po pszenicy. Zamontowałem nasadkę na lunetę, włączyłem i spojrzałem w okular. Zgodnie z moimi oczekiwaniami zobaczyłem niewiele, ale trudno się temu dziwić, pochmurna i czarna noc w pełnym tego słowa znaczeniu, żadnego światła szczątkowego. Włączyłem fabryczny iluminator, nie spodziewałem się przy tym cudów i cudów nie było. Fabryczne iluminatory większości urządzeń, z którymi miałem do czynienia nie powalały na kolana. Przyzwoitą widoczność miałem na kilkadziesiąt metrów. Producent deklaruje zasięg z fabrycznym iluminatorem do 100m i jest to moim zdaniem wartość prawdziwa. Nie zniechęcając się włączyłem więc opcjonalny iluminator i…stała się jasność. Poczułem się dosłownie tak, jakby ktoś w ogarniętym półmrokiem pomieszczeniu nagle zapalił światło. Za pomocą monookularu termowizyjnego zlokalizowałem kilka obiektów do obserwacji. Na polu w odległości około 100 m ode mnie żerował zając. Widziałem go w lunecie z zamontowaną nasadką bardzo dokładnie – jak w dzień, tyle że w czarno białych barwach. Nieopodal na polu żerowała koza z koźlakiem i rogacz. Tu kolejne zaskoczenie, na dystansie rzędu 100 m byłem w stanie bardzo precyzyjnie pooglądać jego parostki, kiedy podszedł bliżej widziałem już róże i uperlenie. Gdy znudzony oglądaniem saren i zajęcy zamierzałem udać się do domu, na pole w odległości około 300 m ode mnie na pole wyszły 4 przelatki. Znalazłem je w lunecie, delikatnie podostrzyłem obraz i zwiększyłem natężenie iluminatora skupiając lekko jego wiązkę, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu na takim dystansie z powiększenia 8x widziałem bardzo wyraźnie kropkę krzyża na komorze dzika. Bez większych problemów mógłbym oddać strzał. Co ciekawe obraz był jeszcze w miarę wyraźny do powiększenia 10x a nawet 12x z tą różnicą, że cechował się już mniejszą szczegółowością i jakością. Z nudów sprawdziłem kierunek wiatru i zdecydowałem się na podchód. Zbliżyłem się do dzików na odległość około 80 m, na takim dystansie bez żadnego trudu zobaczyłem pędzel u dwóch przelatków. Spokojnie mógłbym dzięki temu wybrać do odstrzału męskiego osobnika. Kolejne testy nasadki przypadły na równie ciemną noc, na bardzo uczęszczanym przez dziki polu kukurydzy. Byłem bardzo ciekaw, czy uda mi się ustawić natężenie iluminatora w taki sposób, aby odbijając się od kłosów kukurydzy mnie nie oślepiał, co jest powszechnym zjawiskiem w przypadku innych iluminatorów, które nie mają precyzyjnej regulacji natężenia. Okazało się, że jest możliwe. Dzików tej nocy nie było, ale bardzo dokładnie udało mi się pooglądać dwa borsuki. Wyjść w łowisko z nasadką Lynxa było wiele, nie sposób opisywać każdego z osobna. Wiele z nich przypadło na okres rykowiska, gdzie miałem okazję nie tylko posłuchać, ale i tym razem pooglądać ten wspaniały spektakl odbywający się pod osłoną nocy. Udało mi się poobserwować wiele byków. Co ciekawe, wieniec u byka udało mi się dostrzec na dystansie ponad 300 m, na dystansie 200 m można natomiast dokładnie go ocenić. Trzeba jednak pamiętać, że bardzo wiele zależy od tła, na którym oglądamy zwierzynę. Inaczej widać na jasnej łące czy ściernisku, a inaczej na zaoranym, ciemnym polu. Warto jeszcze wspomnieć o tym, że nie zaobserwowałem jakiejkolwiek reakcji zwierzyny na iluminator, którego używałem. Zarówno jelenie, dziki, sarny jak i drapieżniki nawet z odległości kilkunastu metrów zupełnie nie reagowały na doświetlacz.
    Podsumowując, nasadka noktowizyjna LYNX MN23 to naprawdę świetny i bardzo wysokiej klasy sprzęt. Absolutnie niczym nie ustępuje produktom tej klasy innych, bardziej rozpoznawalnych firm, a w pewnych aspektach nawet je przewyższa swoimi możliwościami. Osobiście najbardziej mnie zaskoczyła jakość i rozdzielczość obrazu, a co za tym idzie odwzorowanie szczegółów. Nasadkę można zamontować na zwykłym monookularze obserwacyjnym o powiększeniu 6-8 przez co będziemy mieli do dyspozycji piekielnie skuteczne narzędzie do nocnych obserwacji. Poza niewielkim mankamentem jakim jest fabryczny wbudowany iluminator, żadnych wad tego urządzenia nie dostrzegłem. Jeden znajomy zapytał mnie na jaki dystans można z tej nasadki oddać skuteczny strzał do warchlaka, odpowiedziałem, że polskie prawo nie pozwala strzelać na tak dalekie dystanse 😉
    Na koniec dodam tylko, że na terenach mojego macierzystego koła łowieckiego wykonywanie polowania z urządzeniami nokto i termowizyjnymi jest przez prawo zabronione. Tym samym wszystkie testy prowadziłem korzystając z gościnności kolegów, na obszarach występowania afrykańskiego pomoru świń, a więc tam, gdzie używanie optoelektorniki zamontowanej na broni jest dozwolone.